tel: 602 777 092
157 707 77
Daczkowski.com
Strona główna / Blog prywatny / Dom zły (recenzja filmu)

BLOG PRYWATNY

Dom zły (recenzja filmu)

Data: 2010-01-28, 20:01
Tagi: recenzja filmu

„Dom zły" w reżyserii Wojciecha Smorzawskiego  przedstawia historię prostych ludzi, którzy zapewne sami niezbyt potrafiliby opowiedzieć o tym, co się naprawdę stało. Wielu widzów nie bez racji nazwałoby głównych bohaterów (prócz porucznika Mroza, granego przez Bartłomieja Topy oraz lokalnego polityka Zięby - w tej roli Sławomir Orzechowski) za prymitywów.


Tym prostakom, bimbrownikom, pijakom spełnia się w rzeczywistości coś, co moglibyśmy nazwać koszmarem nocnym: poderżnięcie gardła, rozrąbanie głowy siekierą, wisielec, zabójstwo milicjanta... Wszystko odbywa się jak na pustej teatralnej scenie, którą tworzy raz biel śniegu, raz deszczowa noc.


Mimo że większość recenzji wskazuje, iż film jest rzekomo oryginalną próbą rozliczenia PRL-u, trudno jest przystać na taką interpretację. W pokazanym świecie mamy raczej do czynienia z takim nadmiarem naturalistycznych akcentów (wymiociny, popęd seksualny, zależność od otoczenia), które w zaskakujący sposób przekształcają cały obraz w dzieło ekspresjonistyczne, wizyjne. Nie liczy się w nim kto z kim, dlaczego, jakie były motywy, przyczyny. To dobre dla ograniczonych racjonalistów, behawiorystycznych psychologów. W „Domu złym" mamy zaś emocje bohaterów, szczególnie podróżującego do PGR zootechnika, które nabierają takiego rozpędu, że przestają działać jakiekolwiek hamulce, że nawet fantazja i majak wobec nich kapitulują. W scenie, kiedy zootechnik wychodzi z domu i na praw, widzi zwłoki kobiety zanurzone w błocie, na lewo zaś wiszącego na konarze gospodarza domu, jest coś z obrazów Beksińskiego.


Tę noc analizują milicjanci, przeprowadzający wizję lokalną. „Prawda" Nie ma takiej" słyszymy raz po raz. Czy można odkryć i wyjaśnić metodami śledczych życie ludzkie?


Sami śledczy, na zasadzie jakiejś pandemii, wplątują się w podobną historię.  Jednego z nich mordują. Kto to zrobił? W którym momencie?


W tej bieszczadzkiej pustce rodzą się pytania: czy to my planujemy nasze życie, czy rządzi nami przypadek, żart jakiś, emocje? Na ile jesteśmy zależni od środowiska, z którego się wywodzimy? Odpowiedzi nie ma. Film kończy się bez efektownej puenty.


„Dom zły" porównuje się do „Fargo" braci Cohen. Śnieg, policjantka w ciąży - to je łączy. Ale przede wszystkim absurdalność. Brak refleksji bohaterów o tym, co robią, mówią. Są jak przedmioty porwane przez wydarzenia.


1652311da.jpg


1652321jrtyuky.jpg


1652331yjrruk.jpg


domzly234.jpg


ngndhmfrygsfg.jpg




























DODAJ KOMENTARZ
Autor
Email
Treść
Przepisz kod z obrazka Kod CAPTCHA

KOMENTARZE
Ostatnie wpisy
  • Melancholia von Triera to artystyczny bełkot
  • Przebiegłem Półmaraton Ślężański (26 marca 2011)
  • Wygrany - film w reż. Saniewskiego to dno
  • Na biegówkach w Jakuszycach
  • Bieg na 10 km w Trzebnicy
  • Znalazłem kota na os. Przyjaźni...
  • Na rowerze górskim: Jakuszyce
  • Dorada na obiad, czyli moje pyszności!
  • To nie jest kraj dla starych ludzi (recenzja filmu)
  • Dom zły (recenzja filmu)
  • Zero (recenzja filmu)
  • Dystrykt 9 (recenzja filmu)
  • Karmel w reżyserii Nadine Labaki (recenzja)
  • Weekend 19-20 września: wzgórza podwrocławskie
  • 27-30 sierpnia nad jeziorem Lgiń
  • Trekking po Parku Narodowym Ordesa y Monte Perdido
  • Długi weekend 11-14 czerwca: w Górach Sowich!
  • Zamek w Witostowicach
  • Zamek w Urazie
  • Widok z okna

  • Ostatnie komentarze
  • Zostaw ją sobie, dwa koty chow
  • jest niesamowita :) pozdrawia
  • Witaj, zaskoczona jestem \"Ka
  • Byłem tam :)

  • Wszystkie tagi
    książki obrazy góry Jakuszyce wycieczki zamki Pireneje Wzgórza Trzebnickie Wzgórza Strzelińskie recenzja filmu pyszności kot zawody bieganie