tel: 602 777 092
157 707 77
Daczkowski.com
Strona główna / Blog prywatny / Dystrykt 9 (recenzja filmu)

BLOG PRYWATNY

Dystrykt 9 (recenzja filmu)

Data: 2009-10-29, 19:10
Tagi: recenzja filmu

Gatunek science-fiction już od dłuższego czasu budzi uśmiech politowania. Traktowany jest jako schematyczna rozrywka dla mas. „Dystrykt 9" wyzwala się jednak z utartych wzorów, według których obcy musi być piekielnie inteligentny lub jest niezwykle skutecznym mordercą czy też słodkim stworem. A walczą z nim ludzie mający w małym palcu wszelkie technologie komputerowe i bojowe.


W „Dystrykcie 9" obcy są prymitywni jak awanturujący się sąsiad-alkoholik, który od czasu do czasu zabrudzi klatkę schodową. Przybysze poddają się nałogom, są brudni, bełkocący coś pod nosem.  Można powiedzieć - rozczarowują.


Głównym bohaterem jest Wikus van de Merwe, pracownik firmy zarządzającej Dystryktem 9, w którym znajdują się obcy. Urzędnik, który chce dobrze wypełnić swoje zadanie, polegające na przesiedleniu przybyszów z kosmosu do nowego dystryktu. Biała koszula uprasowana w kant, duma z awansu wewnątrz firmy, popisywanie się przed kamerami, filmującymi eksmisję, kochający swoją żonę. Trochę biurokrata, trochę ciepła klucha, trochę nerwus - przeciętniak aż do bólu. Chyba nigdy wcześniej bohater o temperamencie listonosza, nie decydował o losach obcych, nie zaraził się od nich, nie musiał podjąć tak beznadziejnej walki. Walki? Więcej w tym przypadku, szamotaniny niż prawdziwej wojny. I chyba nigdy wcześniej losy głównego bohatera, domatora, ojca rodziny, nie zostały tak ohydnie zmanipulowane (zarzut o pociąg seksualny do obcych).


Siłą tego filmu jest właśnie taka konstrukcja bohaterów. Niestety film ma również słabości. Ostatnie sentymentalne sekwencje, narzucająca się metaforyka odnosząca się do apartheidu (obcy traktowani jak czarnoskórzy w RPA). Gdyby tego nie było, powstałby film o wizji świata odpychająco obrzydliwej.


foto1000.jpg


foto1001.jpg


foto1002.jpg


foto1003.jpg


foto1004.jpg





DODAJ KOMENTARZ
Autor
Email
Treść
Przepisz kod z obrazka Kod CAPTCHA

KOMENTARZE
Ostatnie wpisy
  • Melancholia von Triera to artystyczny bełkot
  • Przebiegłem Półmaraton Ślężański (26 marca 2011)
  • Wygrany - film w reż. Saniewskiego to dno
  • Na biegówkach w Jakuszycach
  • Bieg na 10 km w Trzebnicy
  • Znalazłem kota na os. Przyjaźni...
  • Na rowerze górskim: Jakuszyce
  • Dorada na obiad, czyli moje pyszności!
  • To nie jest kraj dla starych ludzi (recenzja filmu)
  • Dom zły (recenzja filmu)
  • Zero (recenzja filmu)
  • Dystrykt 9 (recenzja filmu)
  • Karmel w reżyserii Nadine Labaki (recenzja)
  • Weekend 19-20 września: wzgórza podwrocławskie
  • 27-30 sierpnia nad jeziorem Lgiń
  • Trekking po Parku Narodowym Ordesa y Monte Perdido
  • Długi weekend 11-14 czerwca: w Górach Sowich!
  • Zamek w Witostowicach
  • Zamek w Urazie
  • Widok z okna

  • Ostatnie komentarze
  • Zostaw ją sobie, dwa koty chow
  • jest niesamowita :) pozdrawia
  • Witaj, zaskoczona jestem \"Ka
  • Byłem tam :)

  • Wszystkie tagi
    książki obrazy góry Jakuszyce wycieczki zamki Pireneje Wzgórza Trzebnickie Wzgórza Strzelińskie recenzja filmu pyszności kot zawody bieganie