tel: 602 777 092
157 707 77
Daczkowski.com
Strona główna / Blog prywatny / Weekend 19-20 września: wzgórza podwrocławskie

BLOG PRYWATNY

Weekend 19-20 września: wzgórza podwrocławskie

Data: 2009-09-26, 07:09
Tagi: wycieczki Wzgórza Trzebnickie Wzgórza Strzelińskie

Jak można spędzić weekend na rowerze nie wyjeżdżając daleko od Wrocławia? Ja wybrałęm Wzgórza Strzelińskie i Wzgórza Trzebnickie. To ładne okolice, nieoblegane przez turystów, a to gwarantuje spokój.
Trasę przejechałem na rowerze Decathlon 8.1, zdjęcia wykonałem Nikonem D50.


Sobota, 19 września - Wzgórza Strzelińskie


Z Wrocławia pojechałem do Witostowic. Tam, tuż obok imponującego zamku na wodzie, (więcej o nim tutaj), zaparkowałem samochód. Z tego miejsca było już widać zalesione, delikatnie zaoblone, Wzgórza Strzelińskie. Dla wytrawnych górali wyglądają niepozornie i... dużo w tym racji. Jednak niektóre fragmenty szlaku poprowadzone są bardziej wymagającą drogą ze względu na kondycję, siłę w nogach i technikę jazdy. Właśnie dlatego lubię Wzgórza Strzelińskie. Są takie lightowe z niespodziankami.


Kierowałem się w kierunku Dobroszowa. Początkowo droga, lekko wspinając się, przebiegała przez wioskę. Można z wysokości siodełka zaglądać na wiejskie podwórka, gdzie pełno kur, gęsi, kaczek. Bo to prawdziwa wieś, nie osiedle domów jednorodzinnych. Gdy zaczął się las, okazało się, że naprawdę kiepska droga asfaltowa może być jeszcze gorsza. Mimo słonecznej pogody, jechałem cały czas w przyjemnym cieniu. Ruch samochodów niewielki. Gdy jednak już przejeżdżał jakiś dwudziestoletni Golf, to pędził na złamanie karku. Trzeba zatem uważać. Szybko pokonałem wzgórza i zobaczyłem w dole Dobroszów. Wypatrzyłem ruiny wiatraka holendra, czyli typ charakteryzujący się nieruchomym, masywnym korpusem, który upowszechnił się w Polsce jedynie na ziemiach zachodnich.


DSC_3527.jpg

Wioska Dobroszów, Wzgórza Strzelińskie, na skrzyżowaniu. W tle Nowołeska


DSC_3534.jpg

Dobroszów, Wzgórza Strzelińskie. Widok na wiatrak holender, z drogi wiodącej do Płosy


Dalsza część trasy wiodła przez Płosą, do której trafiłem rozpędzony dzięki przyjemnemu zjazdowi. Za wsią , jak nożem uciął, skończył się asfalt i rozpoczynała polna droga, która szybko przekształciła się w ścieżkę. To trudniejszy fragment trasy, szczególnie w okolicach Szaleńca. Trasa wiedzie przez podmokły las z wysokimi jeżynami, które potrafią dotkliwie zranić. Szaleniec nagle się kończy, zaczyna się asfalt, a to oznacza, że jesteśmy już w Ostrężnej, gdzie znajduje się dawne gospodarstwo rolne.


DSC_3533.jpg

Płosa, Wzgórza Strzelińskie


DSC_3538.jpg

Ostrężna, Wzgórza Strzelińskie. Dawne gospodarstwo rolne


DSC_3543.jpg

Ostrężna, Wzgórza Strzelińskie


DSC_3547.jpg

Ostrężna, Wzgórza Strzelińskie


DSC_3541.jpg

Ostrężna, Wzgórza Strzelińskie


Wraz ze szlakiem zielonym i niebieskim skręcam wygodną drogą w prawo. Lekki podjazd kieruje mnie do Kaczowic, ale zanim tam dojadę, muszę pokonać jar Gajowej wody - uwaga! bardzo stromo! Trzeba zsiąść z roweru.


Z Kaczowic asfaltem dojeżdżam do Miłocic, a następnie Samborowiczek. Droga asfaltowa wznosi się i opada, przecinając kolejne małe wzgórza. Z Samborowiczek wracam w kierunku Miłocic i, patrząc na mapę, chciałoby się powiedzieć, że zaczynam wspinaczkę na Rozdroże pod Gromnikiem. Ale co to za wspinaczka? Raptem łatwy i miły podjazd. Stamtąd pędzę do Romanowa, Dobroszowa i już jestem na drodze powrotnej do Witostowic.


DSC_3550.jpg

Widok na Samborowiczki, Wzgórza Strzelińskie


DSC_3551.jpg

Widok na Diabelską Kręgielnię, Wzgórza Strzelińskie


W sumie trasa zajmuje ok. 20 km, jest bardzo malownicza, relaksacyjna. Wraz z licznymi przystankami na wykonywanie zdjęć, zajęła mi ponad 1,5 godziny.


Niedziela, 20 września, Wzgórza Trzebnickie


Wzgórza Trzebnickie to wał o wysokości 200-250 metrów, widoczny w terenie chyba tylko dzięki temu, że od południa i północy sąsiadują doliny rzek: Odry i Baryczy. Inna nazwa wzgórz - Kocie Łby, sugeruje że będziemy mieli do czynienia z niezbyt wymagającą pod względem kondycyjnym trasą. Racja. Pod jednym warunkiem, że korzystając ze szlaku pieszego nie natrafimy na zarośnięty lub zaorany fragment, który uniemożliwi nam jazdę na rowerze.


Z Wrocławia pojechałem do Obornik Śląskich. To miasteczko - park. Każda niemal ulica posiada z dwóch stron starodrzew!


Podążyłem szlakiem czerwonym przez Grzybek (przepiękny widok na Oborniki), Belweder. Następnie wybrałem szlak niebieski, który poprowadził mnie zjazdami i wjazdami do drogi asfaltowej wiodącej do Kuraszkowa. Do tejże miejscowości zjeżdża się przepięknie, rower gna przez wieś, ale uważać trzeba na skręt wiodący do schroniska, i wtedy podjeżdża się dość mocno pod górę. Samo schronisko wygląda naprawdę interesująco, klimatycznie. Położone jest na wzgórzu, z którego teraz należy zjechać. Ja kierowałem się szlakiem niebieskim. Szybko miałem przed sobą Gnieździec. Aby na niego wjechać, trzeba się przez chwilę pomęczyć! Pagórek jest zupełnie odsłonięty - to tak naprawdę hałda polodowcowego piachu - i świetnie nadaje się do opalania. Ci, którzy go ominą, niech plują sobie w brody!


oborniki2.jpg

Wzgórze Gnieździec 226 m n.p.m. Tylko wygląda niepozornie...


oborniki4.jpg

Kuraszków widziany ze wzgórza Gnieździec


Aby z powrotem dostać się na szlak niebieski, zjeżdżamy nieco karkołomnie (trochę emocji się przyda) z Gnieźdźca i wygodną ścieżką-drogą pędzimy w kierunku Kowalskiej Przełęczy. Od czasu do czasu gubię znaki szlaku, ale jadąc na wyczucie, trafiam bezbłędnie. Tam skręcam w lewo i jadę do Przecławic i Rzepatowic. Kilka lat temu pokonywałem trasę niebieskim szlakiem, przez wzgórze Połaniec. Nigdy więcej! Utonąłem w pokrzywach, gubiłem szlak, jechałem przez pole kukurydzy...


oborniki5.jpg

Okolice Kowalskiej Przełęczy


W Rzepatowicach skręciłem w wygodną polną drogę prowadzącą do Malczowa. Jest bardzo pagórkowato, a na stokach pełno sadów! Teraz we wrześniu drzewa są obwieszone czerwonymi jabłkami. Spokojna droga kończy się wraz z wjazdem na trasę nr 340. Na szczęście tuż za Farną Górą (najwyższy szczyt Wzgórz Trzebnickich - 257 m n.p.m) skręciłem w prawo, w ledwo widoczną drogę między sadami (często tam czyha policja z radarem). Tam po parudziesięciumetrach gubię szlak. Część drogi pokonuję poboczem drogi nr 5. Po dwóch minutach skręcam w prawo i szlakiem żółtym, przez drogę wiodącą wśród sadów, jadę do Węgrzynowa. Szlak żółty odbija w prawo, ale ja kieruję się do drogi nr 340 i nią wracam do Trzebnicy.


oborniki6.jpg

Okolice Rzepatowic


oborniki7.jpg

Okolice Malczowa


oborniki8.jpg

Widok na Trzebnicę z okolic Góry Farnej


Trasa zajmuje ok. 20 km, jest bardzo malownicza, relaksacyjna. Wraz z licznymi przystankami na wykonywanie zdjęć, zajęła mi ponad 1,5 godziny.







DODAJ KOMENTARZ
Autor
Email
Treść
Przepisz kod z obrazka Kod CAPTCHA

KOMENTARZE
Ostatnie wpisy
  • Melancholia von Triera to artystyczny bełkot
  • Przebiegłem Półmaraton Ślężański (26 marca 2011)
  • Wygrany - film w reż. Saniewskiego to dno
  • Na biegówkach w Jakuszycach
  • Bieg na 10 km w Trzebnicy
  • Znalazłem kota na os. Przyjaźni...
  • Na rowerze górskim: Jakuszyce
  • Dorada na obiad, czyli moje pyszności!
  • To nie jest kraj dla starych ludzi (recenzja filmu)
  • Dom zły (recenzja filmu)
  • Zero (recenzja filmu)
  • Dystrykt 9 (recenzja filmu)
  • Karmel w reżyserii Nadine Labaki (recenzja)
  • Weekend 19-20 września: wzgórza podwrocławskie
  • 27-30 sierpnia nad jeziorem Lgiń
  • Trekking po Parku Narodowym Ordesa y Monte Perdido
  • Długi weekend 11-14 czerwca: w Górach Sowich!
  • Zamek w Witostowicach
  • Zamek w Urazie
  • Widok z okna

  • Ostatnie komentarze
  • Zostaw ją sobie, dwa koty chow
  • jest niesamowita :) pozdrawia
  • Witaj, zaskoczona jestem \"Ka
  • Byłem tam :)

  • Wszystkie tagi
    książki obrazy góry Jakuszyce wycieczki zamki Pireneje Wzgórza Trzebnickie Wzgórza Strzelińskie recenzja filmu pyszności kot zawody bieganie